|
23 października 2009
Wszyscy różnimy się od siebie i niewątpliwie mój sposób nie będzie dobry dla każdego. Czasem przez stan choroby jego zastosowanie może nie być możliwe. Niemniej jednak postaram się go przedstawić, albowiem być może komuś on pomoże i jeśliby nawet pomógł chociaż w niewielkim stopniu to będzie to dla mnie radość.
Zacznę od rzeczy najważniejszej. Z lekarzem zawsze należy być szczerym. Ja mam duże zaufanie do mojego lekarza i ze wszystkich sił staram mu się odpowiedzieć szczerze na jego pytania. To bardzo ważne w obliczu tego co napiszę.
Otóż aby ludzie mnie nie piętnowali to ja staram się nie opowiadać nikomu tego co mi się dzieje (poza moim lekarzem czy najbliższą rodziną). Nie wysyłam więc sygnału, że jest coś ze mną nie tak. Ludzi zasadniczo staram się unikać, ale z rodziną (kuzyn etc.) czasem się spotkam. Nie mówię mu wtedy co mi się dzieje. Mówię tylko, że wszystko jest dobrze. On mnie wtedy traktuje w sposób bardziej normalny. Przynajmniej tak mi się wydaje i chyba tak jest.
Gdybym się bardzo źle czuł i go spotkał to faktycznie bym tego przed nim nie ukrył, ale gdy się czuję w miarę dobrze to myślę, że to mi się udaje. Nie jestem zbyt towarzyski i staram się unikać ludzi, jednakże gdy ich spotykam to nie dzielę się z nimi własnymi przeżyciami, co pozwala mi wyglądać dokładnie tak jak ktoś niechorujący. (:
Powtórzę rzecz najważniejszą! Z lekarzem zawsze należy być szczerym! Ludzie to inna sprawa. Ludzie robią plotki. Im lepiej nie mówić co się czuje, bo większość z nich i tak tego nie zrozumie. Albo zacznie się śmiać albo zacznie współczuć, a potem obgadają. Tylko nieliczni są w stanie zrozumieć to co czuje chory, i że nie stanowi on zagrożenia większego od niechorujących. Tak więc taki jest mój sposób.
Wpis pochodzi z bloga użytkownika:
Francis
|