Wpisy użytkownika

b.nik

 
 
28 listopada 2007

re

Z Twojej lakonicznej wypowiedzi wnioskuję , że masz chorą matkę. Ale skąd wiesz , że ona jest chora na schizofrenię. Miałaś do czynienia z psychiatrami, czy też sama tak wnioskujesz.Ja radziłbym Ci skonsultowanie się ze specjalistą .Można zamówić lekarza do siebie do domu. Wiem jedno , jeśli twoja mama jest chora potrzebne są jej leki, które by ją uspokoiły. Do mnie na początku choroby tez wezwano lekarza, który stwierdził, że potrzebna jest mi hospitalizacja. Może i twoja mama musi pójść do szpitala, tego nie wiem. Ale musisz coś zrobić , bo z Twoją mamą może być coraz gorzej.

Wpis pochodzi z bloga użytkownika: Prawy      POKAŻ KOMENTARZE [ 0 ]

 
 
8 listopada 2007

Trochę lepiej.

W moim życiu nastąpiło kilka zmian. Czuję się lepiej , przynajmniej dzisiaj, choć przyjmuję leki starej generacji. Wiem , że leki to nie wszystko. Trzeba też pracować nad sobą i wierzyć , że będzie poprawa. Przecież tyle ludzi choruje na różne chorubstwa, i czy ja muszę być spisany na straty. Trzeba się zaprzećź samego siebie jak mówił Pan Jezus i iść do przodu. My chorzy mamy bardzo trudne życie. Wstydzimy się nawet przed najbliższymi przyznać do choroby psychicznej, bo jak to zostanie odebrane. Tak sobie czsami myślę, może bluźnię, że już chorzy na raka mają lepiej. Przynajmniej mogą pokazać się w tv, a jak wyjdą z choroby to są podziwiani. A u nas co , nic. Zgroza i wstyd.I to ciągłe cierpienie psychiczne i duchowe. To jest najgorsze.Najbliżsi nie chcą już słuchać o moich dolegliwościach. Żona mówi że ja żyję tylko sexem i słuchaniem radia i że nic poza tym mnie nie interesuje. Nie mam żadnych obowiązków w domu , bo jak coś trzeba zrobić to mówię , że źle się czuję. Może w grudniu dostane nowy lek aripiprazol bo ma być podobnom refundowany.Nie wiem. Miałem ostatnio tak silne urojenia , że myślałem , że znajdę się w szpoitalu, ale jakoś przeżyłem. Teraz nie boję się nawet tak bardzo wyjsć wieczorem z psem samemu.Chodze na terapię.Może jakoś nie trafię do szpitala, bo mam zawsze krótkie remisje. Amen.

Wpis pochodzi z bloga użytkownika: Prawy      POKAŻ KOMENTARZE [ 0 ]

 
 
7 września 2007

Szara codzienność.

Tak surfuję po tym portalu i zastanawia mnie ograniczona liczba osób sie na nim logujaca i pisząca. Nie podoba mi się tez , ze trzeba podawać swoje dane aby sie zarejestrowac. Dla osoby chorej na schizofrenie , może to być czynnikiem odsraszającym , od tego portalu. Może to być podejrzane przed anonimowością, której oczekuje chory.

Ja obecnie jadę na klozapolu,sulpirydzie i clopixolu. Boję sie wychodzić z domu.źle czuje się też jak dłuzej sam przebywam. Chodze tylko po mieszkaniu, albo spie po lekach. Mam nawet jakąś blokadę , przed siadaniem do internetu. Praktycznie moje życie stanęło w miejscu.Do grudnia przyszłego roku mam rentę. Ale to mnie nie satysfakcjonuje. Chciałbym coś robić.Robić coś pożytecznego. Wiem mam rodzinę, dziecko i te sprawy, ale chciałbym czegoś innego. Przede wszystkim chciałbym przestać się bać. Wzroku ludzi. Wiem , że na tych lekach widać moją ułomność. Te moje oczy , to poruszanie sie jak manekin.To wszystko powodują , leki pierwszej generacji , które biorę. I jeszcze ten niepokój i to pobudzenie. Ojejku, nazbierało się tutaj tego.

U lekarza jak skarżę sie na swoje dolegliwości , to słysze tylko że klozapol jest starym i bardzo dobrym lekiem jak na mnie. Może tego nie mówiłem , że byłem w szpitalu już 6-cio krotnie, i za każdym razem było ze mną bardzo źle. Chyba jedynie Bóg się nade mną lituje, że jestem w takiej formie jak teraz. 2,5 roku po hospitalizacji.

Jak byłem nastolatkiem chciałem poznać Boga. Dotknać Go, żeby objawił mi się namacalnie.Nie sądziłem , że spotkam Go w ten sposób. Poprzez chorobę. Mój swiat dzisiaj jest bardziej uduchowiony. Wierzę w miłosierdzie Boże nade ,mną , noszę szkaplerz...No bronię się jak mogę przed śmiercia., ... zwłaszcza przedwczesną.

Wpis pochodzi z bloga użytkownika: Prawy      POKAŻ KOMENTARZE [ 0 ]

 
 
17 sierpnia 2007

Życiowe trudnosci

Dzisiejszy dzień jest w sumie udanym dniem. Jak na mnie. Wyprowadziłem dwókrotnie psa, byłem na zakupach na naszym osiedlowym ryneczku, zacząłem pisac bloga. Poczatkowo miałem pisać w zeszycie swoje rozmowy z Bogiem.Lecz później pomyslałem sobie , że nie ma dziecka w domu, (synek jest u babci)to mogę sobie spokojnie popisać w necie i nikt nie bedzie mnie podglądał. Bardzo krepuję się swoją choroba, wstydzę się jej, zwłaszcza , że nie widać jej po mnie. Udaje przed ludzmi zdrowego.

Najgorsze w mojej chorobie w chwili obecnej sa lęki jakiegos rodzaju strachy. I już teraz, a jest 17, powoli zaczynam się bać. nie wiem czego.Czuje jakis nieokreslony strach, który zżera moją duszę od środka. To jest okropne uczucie, zwłaszcza że z tym cierpieniem człowiek jest sam.I sam musi walczyć.

Wczoraj na 16.30 udaliśmy się , wraz z żoną do Kościoła.W światyni byłem bardzo usztywniony.W Kościele ze strachu, nie byłem już kilka tygodni. Modlę sie w domu, zwłaszcza jak jest ze mną źle .Potrafiłem kiedys modlić się i kilka godzin dziennie.

Wpis pochodzi z bloga użytkownika: Prawy      POKAŻ KOMENTARZE [ 0 ]

 
 
17 sierpnia 2007

Diagnoza-schizofrenia

Przez cały czas mojej choroby leczę się i przyjmuję systematycznie leki.Lecz to jak mi sie wydaje , niewiele mi pomaga. Chociaż wiem , ze bez nich nie mógłbym żyć. Cały czas , przez tyle lat czułem się i czuję się źle. Mam zawsze obniżony nastrój. Jest mi niedobrze. Praktycznie jestem już na wyczerpaniu. Doszedłem już do takiego momentu w moim zyciu , ze już nie mogę się cofnąć bo może być ze mną bardzo źle. Chociaż pomaga mi moja najbliższa rodzina, nie radze sobie ze swoimi ułomnościami. Miewam, zwłaszcza wieczorem , silne lęki, które paraliżują mnie na dłuższy czas. I wtedy nawet leki antylekowe niestety nie pomagają. Muszę po prostu przeczekac te złe chwile. Przeboleć , przecierpieć. Żeby nie pies , którego muszę wyprowadzić, pewnie przespałbym cały dzień.Mimo, że jestem rencistą , 1 grupy , nie mogę pogodzić sie , że jest ze mną źle, aż tak źle.A jest. Jestem prawie jak roślinka bez żadnych przyjaciół.Wszyscy wykruszyli się po drodze.Jestem tylko lub aż , z najbliższą rodziną.

Wpis pochodzi z bloga użytkownika: Prawy      POKAŻ KOMENTARZE [ 0 ]

 
 
17 sierpnia 2007

Początki

Boże, choruję już 13 lat na schizofrenię. Zawsze byłes mi bliski. Zawsze nie poddawałem się i wierzyłem w Ciebie. Nawet jak odchodziłem od zmysłów.Jestem Jezu młodym człowiekiem, mam dopiero 36 lat, jednak czuję się jakbym miał conajmniej 2 razy tyle. Zawsze jak chorowałem , w ostrej psychozie, miałem urojenia religijne. Czułem się Bogiem, widziałem szatana, słyszałem głos Judasza, widziałem 30 srebrników na szpitalnym stoliku.Bardzo dużo wycierpiałem.Jaki jest sens Boże tego cierpienia?Do czego mnie ono doprowadzi?Nie chcę być świętym , ale czuje jakby na siłę Bóg ciągnął mnie ku świętości, gdzie została już tylko modlitwa za ten świat i grzeszników.Jaki sens ma moje życie?Mam rodzine, ale jestem w niej jakby nieobecny, poprzez swoje ułomności.Nie wiem jak potoczy sie moje życie. Jeśli jak dotychczas, a jest to najbardziej prawdopodobne, to będzie mi bardzo źle.

Wpis pochodzi z bloga użytkownika: Prawy      POKAŻ KOMENTARZE [ 0 ]

 
 
 
 
 
 
 
 
Leki i zioła mogą wchodzić w interakcje!
Osoby chorujące na schizofrenię często poza neuroleptykami przyjmują również inne leki.
Warto pamiętać, że niektóre z ziół i suplementów diety obniżają skuteczność neuroleptyków lub wywołują niepożądane efekty uboczne.